Lwica – wystawa Aleksandry Huras 23.10–29.11.2026

Opublikowano w 19 października 2026 23:00

LWICA

Aleksandra Huras
malarstwo / grafika

Wystawa: 24.10–29.11.2026
Wernisaż: 23.10.2026, godz. 19:00
Miejsce: Galeria Miszung PAK, pl. Kościuszki 10/12, Bytom
Wstęp wolny

„Ja teraz jestem w trakcie przekształcania tego, co już jest narysowane, po swojemu” — powiedziała Ola podczas jednej z naszych rozmów o malarstwie, życiu i chorobie afektywnej dwubiegunowej. Zatrzymałam się przy tych słowach. Jest w nich zawarta możliwość przekształcania czegoś, co już się wydarzyło i pozostawiło ślad. Nie chodzi o wymazanie lub zamazanie tego, co zostało narysowane, lecz o wpływ na to, co powstanie dalej.

Ola maluje przede wszystkim siebie. Jest bohaterką, obserwatorką i autorką własnego malarskiego pamiętnika. Powraca do swoich doświadczeń, emocji, codziennych sytuacji i relacji ze światem.

Jej malarstwo jest ekspresyjne, figuratywne i narracyjne. Buduje sceny niosące w sobie napięcia. Jest w nich coś z ilustracji — Ola jest znakomitą ilustratorką własnego życia. W obrazach powracają różne wersje jej samej, a obok nich pojawiają się czarne i białe figury. Czarnych jest więcej.

Ten pamiętnik ma także warstwę literacką. Osobiste opisy uzupełniają historie, zmieniają perspektywę, pozwalają przyjrzeć się doświadczeniom z dystansu. Obraz i słowo stają się dwiema formami opowiadania o sobie.

Ola opowiadała mi o stanach hipomaniakalnych, w których energia i potrzeba tworzenia wydają się nie mieć granic, ale brakuje możliwości krytycznego spojrzenia na własną pracę. Po okresach pobudzenia przychodzi wyczerpanie. Nie każda ekspresja przynosi ulgę, nie każde przekroczenie własnych granic oznacza rozwój.

Zaufałam Oli i jej opowieści. Nie dlatego, że potrafię w pełni zrozumieć jej doświadczenia, ale dlatego, że dostrzegam w jej pracy konsekwencję i potrzebę namysłu. Jest w tym pewien paradoks: intensywnie skupia się na sobie, a jednocześnie próbuje uzyskać wobec siebie dystans. Nie tylko po to, by lepiej rozumieć własne doświadczenia, lecz także po to, by krytycznie oceniać swoją praktykę artystyczną. Być może właśnie tutaj spotykają się autoterapeutyczny wymiar jej twórczości i autonomia sztuki. Obraz może być osobistym świadectwem, sposobem przyglądania się sobie, a jednocześnie niezależnym dziełem malarskim. Nie wszystko, co osobiste, musi być terapeutyczne. Nie wszystko, co powstaje z cierpienia, musi służyć jego przepracowaniu.

Czuję w Oli ogromną siłę. Determinację, pracowitość, energię, która znajduje ujście w malarstwie. Mam jednak wrażenie, że ta siła nie zawsze jest dla niej czymś, czemu może bez obaw zaufać. Doświadczenie choroby sprawia, że trudno czasem rozpoznać, gdzie kończy się naturalna potrzeba tworzenia, a zaczyna pobudzenie, które może prowadzić do wyczerpania. Być może Ola nie szuka w sobie nowej siły. Próbuje odzyskać zaufanie do tej, którą już ma.

Obraz lwicy, od którego wystawa bierze swój tytuł, otwiera jeszcze jedną możliwość odczytania tej twórczości. Widzę w niej nie tylko siłę i gotowość do walki, ale także czujność i potrzebę ochrony. Lwica nie musi być przecież wyłącznie walcząca. Może być zmęczona, zraniona, a jednocześnie zdolna do czułości. Nie jest dla mnie symbolem zwycięstwa nad chorobą, lecz figurą siły, której można nauczyć się ufać. To właśnie ten moment jej twórczości, tu i teraz, wydaje mi się szczególnie ważny. Nie oglądamy zamkniętej historii, lecz proces, w którym artystka poszukuje sposobu, by pozostać wymagającą wobec własnego malarstwa, nie będąc jednocześnie bezwzględną wobec samej siebie. Krytyczne spojrzenie nie musi oznaczać surowości, a troska nie musi oznaczać rezygnacji z wymagań wobec własnej sztuki. Doświadczam w jej malarstwie napięcia, które stawia pytanie: jak zaufać własnej sile, kiedy doświadczenie choroby sprawia, że staje się ona źródłem lęku?

Sama artystka przyznaje, że przedstawienie lwicy to emanacja jej kobiecej energii twórczej, zdolnej produkować wprost macierzyńsko pojmowaną troskę, a malowanie najlepiej wychodzi jej właśnie wtedy, gdy sama jest zaopiekowana i bezpieczna, podobnie jak jej psieci.

To będzie jej pierwsza indywidualna wystawa, na której zaprezentowany zostanie między innymi cykl — swoisty pamiętnik, który można potraktować jako auto- i arteterapeutyczny proces malarski. Na pewno jest to dzieło bardzo osobiste i inicjacyjne dla autorki, która, przekraczając granicę wstydu, dzieli się z widzami nie tylko sztuką, ale także osobistą perspektywą na swoją chorobę.

O artystce

Aleksandra Huras — pochodząca z Bytomia i mieszkająca w Bytomiu absolwentka Akademii Sztuk Pięknych w Katowicach.

Tekst: Izabela Jezierska-Grauman, kuratorka galerii
Organizator: Stowarzyszenie Społeczno-Kulturalne Miszung

Wstęp wolny

Dostępność: galeria znajduje się na drugim piętrze kamienicy bez windy.

Dodaj komentarz

Komentarze

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.